Zaczęłam od skakanki - piętnaście minut i było po wszystkim. Potem przyszła pora na hula-hoop, rower, farbki, komputer, a teraz aparat. Tyle zachcianek i tyle niedokończonych zajęć. Tylko niezmienne "czy nie umiesz trzymać się jednej rzeczy chociaż przez dłuższą chwilę"?
Prawie osiemnaście lat temu moi rodzice zdecydowali się zrezygnować z części swoich ciężko zarobionych pieniędzy na rzecz jakiegoś małego, niezbyt ładnego i nieumiejącego wypowiedzieć nawet jednego słowa stworzenia. Dlaczego? Chyba nigdy tego nie pojmę.
Od małego miałam tę przyjemność próbowania tak wielu rzeczy o których w danej chwili marzyłam. Marzyłam. Dokładnie tak wtedy myślałam. Teraz wiem, że była to jedynie chęć próbowania czegoś nowego i na swój sposób odkrywania świata. Widząc biegające kilkuletnie dzieci po osiedlu z nowymi super-kolorowymi skakankami z kiosku stwierdziłam, że też bym chciała taką mieć. Bo czemu by nie. Tak więc podreptałam do mamy prosząc ją o kilka złotych na nową zabawkę i fruu na wymarzone zakupy. Mając już cały wymagany sprzęt do - jak wtedy myślałam - najwspanialszej zabawy na świeżym powietrzu, z zapałem zaczęłam skakać. No i co się okazało? Przez pierwsze dziesięć minut musiałam się uczyć (dla dziecka to żadna przyjemność!), a po kolejnych pięciu mi się znudziło!
Do dnia dzisiejszego mój tata wypomina mi tę sytuację. Odkąd pamiętam zawsze przy każdej możliwej okoliczności przytaczana jest skakanka. Dlaczego? Kiedy już dorwałam coś czego bardzo pragnęłam, to od razu się tym znudziłam i znalazłam kolejną rzecz. "Piękna metafora!" - tak dokładnie myślą moi rodzice z tego co zdążyłam wywnioskować. Uznaję to za moją słabą stronę, bo zostało mi to niestety (albo stety, bo mam tę możliwość próbowania wielu dziedzin) do dnia dzisiejszego, jednak patrząc z perspektywy czasu obecnie podejmuję dużo bardziej świadome decyzje do moich "chcę to spróbować" zachcianek. Teraz, mając już te osiemnaście lat umiem przewidzieć co mi się spodoba (nie zawsze.. może nawet rzadko, ale czasem się zdarzy!), a co nie. Żyjemy w pięknych czasach, gdzie przez internet czy inne źródła mamy możliwość poczytania na dane tematy i wstępnego rozeznania się czy nam się to albo to spodoba.
Jak się tak poważnie nad tym tematem zastanowić, to moją najnowszą "zachcianką" jest fotografia. Dwa lata prosiłam rodziców na aparat aż wreszcie się zgodzili. Sprzęt kupiony, chęci są, więc co teraz? Nikon w dłoń i do dzieła! Jak się okazuje ta moja zabawa profesjonalnym - uznajmy sprzęt za niecałe dwa tysiące za taki - sprzętem trwa już półtora roku, a przez poprzednie dwa lata towarzyszyła mi niezawodna cyfrówka. Okazuje się, że metodą prób i błędów z poprzednich lat znalazłam coś co lubię i w miarę dobrze robię. Ostatecznie opłaciło się mieć kilka załamań i wysłuchiwać samej siebie, że "nigdy nie znajdę prawdziwego hobby".
Wniosek? Nie bójcie się próbować nowych rzeczy, bo a nuż widelec traficie na coś co wręcz pokochacie całym sercem! Osobiście uważam, że możliwości jakie posiadają obecnie dzieci są nieograniczone (no może przez budżet rodziców, ale ogólnie rzecz biorąc możemy spróbować mnóstwa rzeczy) i warto z tego korzystać - znaleźć czynność która będzie Ci sprawiała czystą przyjemność.. moim zdaniem nie trzeba wiele więcej do szczęścia :).
Do dnia dzisiejszego mój tata wypomina mi tę sytuację. Odkąd pamiętam zawsze przy każdej możliwej okoliczności przytaczana jest skakanka. Dlaczego? Kiedy już dorwałam coś czego bardzo pragnęłam, to od razu się tym znudziłam i znalazłam kolejną rzecz. "Piękna metafora!" - tak dokładnie myślą moi rodzice z tego co zdążyłam wywnioskować. Uznaję to za moją słabą stronę, bo zostało mi to niestety (albo stety, bo mam tę możliwość próbowania wielu dziedzin) do dnia dzisiejszego, jednak patrząc z perspektywy czasu obecnie podejmuję dużo bardziej świadome decyzje do moich "chcę to spróbować" zachcianek. Teraz, mając już te osiemnaście lat umiem przewidzieć co mi się spodoba (nie zawsze.. może nawet rzadko, ale czasem się zdarzy!), a co nie. Żyjemy w pięknych czasach, gdzie przez internet czy inne źródła mamy możliwość poczytania na dane tematy i wstępnego rozeznania się czy nam się to albo to spodoba.
Jak się tak poważnie nad tym tematem zastanowić, to moją najnowszą "zachcianką" jest fotografia. Dwa lata prosiłam rodziców na aparat aż wreszcie się zgodzili. Sprzęt kupiony, chęci są, więc co teraz? Nikon w dłoń i do dzieła! Jak się okazuje ta moja zabawa profesjonalnym - uznajmy sprzęt za niecałe dwa tysiące za taki - sprzętem trwa już półtora roku, a przez poprzednie dwa lata towarzyszyła mi niezawodna cyfrówka. Okazuje się, że metodą prób i błędów z poprzednich lat znalazłam coś co lubię i w miarę dobrze robię. Ostatecznie opłaciło się mieć kilka załamań i wysłuchiwać samej siebie, że "nigdy nie znajdę prawdziwego hobby".
Wniosek? Nie bójcie się próbować nowych rzeczy, bo a nuż widelec traficie na coś co wręcz pokochacie całym sercem! Osobiście uważam, że możliwości jakie posiadają obecnie dzieci są nieograniczone (no może przez budżet rodziców, ale ogólnie rzecz biorąc możemy spróbować mnóstwa rzeczy) i warto z tego korzystać - znaleźć czynność która będzie Ci sprawiała czystą przyjemność.. moim zdaniem nie trzeba wiele więcej do szczęścia :).
Obecnie jestem w Warszawie, więc za tydzień lub dwa powinien pojawić się post o kursie rysunku oraz jak należy doceniać własne umiejętności! :)
Możecie mnie znaleźć:
Też uwielbiam próbować nowych rzeczy ;) kilka razy zdarzyło się w moim życiu, że po zakupie czegoś szybko z tego zrezygnowałam (np. gitara), ale nie żałuję, bo może za parę lat powrócę do tego :D
OdpowiedzUsuńadgam.blogspot.com
Nie mamy czego żałować, bo nikt nam nie może już odebrać tego czego spróbowałyśmy:) Sama mam kilka takich rzeczy do których z chęcią bym wróciła, ale na razie brak wystarczającej motywacji niestety stoi na przeszkodzie :D.
UsuńUważam, że takie "smakowanie" życia to nic złego. Ja sama próbuję wielu rzeczy i raczej unikam nazywania ich zachciankami, bo jest to po prostu odnajdywanie własnego ja :) Oczywiście mogę realizować swoje próby na tyle, na ile pozwala mi na to mój portfel :D
OdpowiedzUsuńMoją bazą do nowych doświadczeń jest fakt, że nie lubię ograniczeń. Dlatego staram się odkryć wszystko, co może wzbudzić moje zainteresowanie i się we mnie zakorzenić ;)
Również uwielbiam próbować czegoś nowego, dowiadywać się nowych rzeczy i poznawać świat! Świetny post i cudowne zdjęcie ♥
OdpowiedzUsuńhttp://neverstopdreaminggg.blogspot.com
Próbowanie nowych rzeczy daje w pewnym sensie możliwość znalezienia czegoś co być może pokochamy na dłużej. A wtedy to wpadniemy jak śliwka w kompot :)
OdpowiedzUsuńPróbowanie nowych rzeczy kształci nas, ale faktycznie czasami marnuje też nasze pieniądze... No cóż... fajnie jednak jest w momencie kiedy nagle znajdzie się "to coś!" :) Zapraszam, melodylaniella.blogspot.com
OdpowiedzUsuń